Każdy myśli, że jestem szczęśliwy z tego, iż dostałem szansę na nowe życie. Tak naprawdę nie wiem co mam robić. Jak zacząć nowe życie? Po co mi nowy komputer i numer skoro nie mam do kogo napisać? Kiedyś myślałem, że posiadanie uczyni mnie szczęśliwszym, lecz tylko to mnie gubi.Na twarzy uśmiech i radość, zaś w sercu zagubienie i liczne rozterki.
Chciałbym mieć rodzinę z którą mógłbym porozmawiać, chciałbym mieć kogoś, komu mogę powierzyć wszystko o sobie. Kogoś kto mi zaufa i pomoże w najtrudniejszych chwilach.Nie mam oparcia w mojej rodzinie. Ojciec jest zabiegany aby wszystko ogarnąć, mama całymi dniami ogląda filmy, czyta książki albo śpi. Nigdy nikt dla mnie nie ma czasu. Jak staram się zadzwonić do rodzeństwa to słyszę tylko: "Nie mam czasu", "Uczę się", "Jestem zmęczony, dopiero wróciłem z pracy", "Jestem ze znajomymi, nie mogę rozmawiać".
Można by powiedzieć, że mam już za sobą najgorsze okresy mojego życia. Niestety one powracają. Wspomnienia, smutki oraz liczne rozczarowania. Poranione ręce, wielokrotnie złamane serce oraz nieuleczona duma. Wszystko to powraca. Nic nigdy nie zostanie zapomniane.
Samotnie dokończyłem śniadanie, a potem poszedłem do siebie do pokoju rozpakować zabrane rzeczy. Nie miałem już nastroju, aby cieszyć się nowym komputerem. Chciałem tylko jak najszybciej rozwiać smutne myśli i zająć się czymkolwiek. Puściłem sobie muzykę z telefonu, ona zawsze mi pomaga w trudnych chwilach. Jak zawsze skończyło się to przejrzeniem wszystkich stron na Facebook'u. Znalazłem ogłoszenie o letniej szkole w Nowym Jorku. Moja przyszła szkoła wysłała mi kilka ulotek. Nie byłoby to chyba złym pomysłem aby przyzwyczaić się do nowego otoczenia, poznając kilku nowych ludzi? Przecież mało kto chodzi w lato do szkoły. Umiarkowane poznawanie ludzi, nie brzmi tak strasznie jak poznawanie nowej klasy a dnia na dzień.
Ten dzień nie będzie chyba tak piękny jak sobie go wyobrażałem. Bardzo szybko potrafię przejść ze stanu wesołego w ponury. Kiedyś chciałem mieć prawdziwe problemy, aby nie męczyć się tymi mniejszymi. Paradoksalnie ciężkie problemy mniej wyniszczają człowieka niż te błahe.
Chciałbym doznać czegoś niesamowitego w moim życiu.
Może miłości? Prawdziwej przyjaźni?
Chciałbym być po prostu kimś dla kogoś. Kimś kto będzie tej osobie potrzebny. Kimś kto przyniesie wsparcie oraz sam będzie wspierany. Czy tak dużo chcę od życia?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz